Przyszedł ostatni dzień naszej podróży. Dziś nie planowalismy jakiegoś konkretnego zwiedzania. Po prostu dziś chcieliśmy się powłóczyć po Lizbonie i wczuć się w jej atmosferę o poranku. Lizbona budzi się do życia rano powoli. W ogóle wszystko tu toczy się powoli. Ludzie do pracy też śpieszą się powoli. Ci, co już w pracy, np. sprzątający ulicę, też czynią to powoli. Udzieliła nam się ta atmosfera, tym bardziej, że poranek był ciepły i słoneczny, snuliśmy się po ulicach Lizbony powoli. Tak spacerując przeszliśmy od Górnego Miasta, przez Chiado (tu ponownie obowiązkowa kawa w A Brasileira)
po Sobre do Cais (wybrzeże Tagu). Z powrotem przeszliśmy przez Dolne miasto. Na koniec zjedliśmy niewielki lunch (oczywiście Bacalhau) na Largo do Carno, dalej obserwując ruch uliczny, w tym niewielu turystów.
Poniżej fotorelacja ze spaceru.
Nasz znajomy taksówkarz zawiózł nas do Aeroporto, oczywiście opowiadając po drodze o zwyczajach portugalskich i pytając nas jak jest w Polsce. Na koniec wytłumaczył jak szybko dojść do stanowisk check-in Lufthansy. Byliśmy tam na 2 godziny 15 minut przed odlotem (bo w czasach covidowych nigdy nic nie wiadomo). No i jednak właśnie tutaj rozpoczął się drugi sezon serialu pt. "Testowanie na COVID-19". Pierwsze polecenie pani w check-in: "show the covid test! " Pokazałem wynik testu azorskiego. Pani jednak była dociekliwą i znalazła na dokumencie datę stwierdzając, że test jest przeterminowany. Test traci ważność po 48h! Co robić??!! Pani uprzejmie wskazała kierunek na lotnisku, gdzie można się przetestować. Będzie wynik ujemny, to będzie check-in. Nie będzie wyniku (lub będzie pozytywny) - samolot leci bez nas. Nerwowo poszukiwalismy wskazanego miejsca testowania, bowiem lizbonski czas nagle nabrał przyspieszenia. Punkt testowy znajdował się na podziemnym parkingu P1. Wprawdzie oznakowanie po drodze było, ale i tak trzeba było pytać się obsługę lotniska o wskazanie kierunku. Wreszcie znaleźliśmy to miejsce, a tam... długaśna kolejka osób, która przesuwała się o jedną osobę co kilka minut. Z łatwego wyliczenia wynikało, że nie mamy szans wytestowac się i zdążyć na samolot. Poprosilem o uprzejmość przepuszczenia nas przez znajdujących się przed nami w kolejce pasażerów tłumacząc, że nasz lot jest zaraz. Na szczęście prośba została zaakceptowana i w ten sposób znaleźliśmy się na początku kolejki. Tu odczekaliśmy jeszcze kilka minut, gdy poproszono nas do stanowiska rejestracyjnego (w sumie były 3 stanowiska). Trzeba dodać, że już wcześniej, stojąc na końcu kolejki, wypełniliśmy stosowny formularz. Formularz, nie wiedzieć dlaczego, był tylko w języku portugalskim. Dobrze, że nie był po chińsku, bo wtedy na pewno bym sobie nie poradził. Na stanowisku rejestracyjnym pani ubrana w fartuch barierowy i oczywiście skrupulatnie zamaskowana zaczęła przepisywac dane z formularza do komputera, co zabrało trochę czasu. Największy problem miała z przepisaniem adresu e-mail. Jak się okazało, właściwe podanie adresu e-mail miało tu największe znaczenie. Własnoręcznym podpisem musiałem potwierdzić poprawność adresu. Były trzy podejścia. Już wydawało się, że wszystko jest ok., gdy dostrzegłem, że w adresie jest niepotrzebna kropka. Kolejna kartka do kosza. Wreszcie podpis, opłata 30 Euro na osobę i przejście do stanowiska wymazowego. To już poszło szybko. Wymazujaca pani poinformowała, że wynik testu (szybki test antygenowy) przyjdzie za 5 minut na maila. Udajemy się pospiesznie do check-in. Minęło dobre 10-12 min. Sprawdzam skrzynkę pocztową i... nic nie przyszło! A czas biegnie niemiłosiernie. Biegnę z powrotem z reklamacją. Tu znowu chwila oczekiwania. Pani sprawdza w systemie: wyniku jeszcze nie ma, bo ma być po 15-20 minutach, jak się jednak okazuje. No to bieg z powrotem do check-in. Sprawdzam: nie ma wyniku. No nie, przecież już jest dobre pół godziny od wymazu. Uprzejma pani w check-in widząc, że czas nagli, przyjęła jedak bagaż i wydrukowała karty pokładowe informujac, że jak otrzymamy wynik testu, należy okazać go przy Gate. Na karcie pokladowej: godzina boardingu 15:15. A na zegarku: 15:15! No to bieg. Najpierw odprawa bezpieczeństwa z wyzbywaniem się wszystkiego, co mogłoby zadzwonić na bramce, a i tak zadzwoniło coś. Kontrola osobista: OK. A czas biegnie. Teraz znaleźć bramkę. Slalom między sklepami diuty-free (droga do Gate specjalnie tak poprowadzona, by przejść przez wszystkie sklepy). Docieramy wreszcie do naszej Gate A22. Jest 15:30. Boarding na szczęście dopiero się zaczyna. Sprawdzam skrzynkę mailową: są wyniki! Oba negatywne. Ulga! Zdążyliśmy. Pani przy Gate skrupulatnie sprawdziła wynik przesuwając palcem po moim telefonie. A gdzie tu zasady aseptyki? Wreszcie wejście do samolotu przez rękaw stało się faktem. Lot do Frankfurtu Airbusem A320 był przyjemny, 2 godziny 40 minut. Podziwialiśmy z góry raz jeszcze Lizbone,
potem Wybrzeże Baskijskie i Paryż. We Frankfurcie szybkie wyjście z samolotu przez rękaw. Okazalo się, że nasza bramka na kolejny lot do Krakowa jest tuż obok. Nie trzeba było biegać po całym lotnisku. Po około 30 minutach kolejny boarding (w międzyczasie informacja, że nasi przerzneli że Słowacją na Euro 2021 - szok!). Tym razem nikt nie pytal się już o covid-test. Autobusem z napisem Kraków dotarliśmy do naszego CRJ900.
Wylecieliśmy o czasie. Ledwie wzbiliśmy się w powietrze, a obsługa samolotu postawiła przed nami kolejne covidowe wyzwanie: tym razem wypełnienie dwóch polskich formularzy covidowych, co zabrało nam sporą część 1,5-godzinnego lotu do Krakowa.
Wreszcie lądujemy w Balicach, zataczając wcześniej krąg nad Krakowem i obserwując z góry pięknie oświetlone miasto.
Autobus zawiózł nas do hali przylotów, gdzie ustawiliśmy się w kolejce, by "pochwalić się " odpowiednim służbom naszym wynikiem testu.
Tak więc test stał się przepustką do swobodnego poruszania się po rodzinnym kraju. Wychodząc z lotniska minęliśmy budkę (była zamknięta), która być może wzbudzała nasze wspomnienia, ale obecnie wcale nas nie interesowała.
I tak oto zakończyła się nasza przygoda w poszukiwaniu zaginionej Atlantydy za czasów panowania covida dziewietnastego.
































































