Azory - archipelag 9 wysp wulkanicznych, wchodzący w skład tzw. Makaronezji (tu też m.in. Wyspy Kanaryjskie, Madera, Wyspy Zielonego Przylądka), położony na środku Atlantyku, choć należy do Portugalii, administracyjnie stanowi Region Autonomiczny, co ma swoje znaczenie, bowiem niektóre przepisy różnią się od tych w tzw. Portugalii Kontynentalnej. Azory, choć należą do Europy, będąc jej najbardziej na zachód wysuniętym przyczółkiem, tak na prawdę oddalone są od kontynentu europejskiego o ok. 1500 km. Wyspy azorskie rozciągają się ze wschodu na zachód na długości ok. 650 km, a ich łączna powierzchnia to ok. 2300 km kwadratowych. Azory zamieszkuje zaledwie nieco ponad 200 tys. mieszkańców. Archipelag dzieli się na 3 grupy: wschodnią z wyspami Sao Miguel (tu znajduje się stolica Azorów - Ponta Delgada) i Santa Maria, centralną z wyspami Faial, Pico, Sao Jorge, Graciosa i Terceira oraz zachodnia z Flores i Corvo.
Słowo Azory bynajmniej nie ma związku z nazwą naszego popularnego kundelka. Nazwa nie jest jasna: być może pochodzi od portugalskiego określenia jastrzębia - acor (widnieje na fladze Azorów, choć na prawdę ich się tam nie spotyka) lub odnosi się do błękitnego odcienia otaczającego wyspy Atlantyku (azures - niebieskie).
Azory były znane już przez Fenicjan i Kartagińczyków, najeżdżanie przez Arabów i Nomadów, a od XV w. skolonizowane przez Portugalczyków. Dzięki łagodnemu oceanicznemu klimatowi Azory nazywane są też zielonymi wyspami lub krainą nieustannej wiosny. Z drugiej strony pogoda na wyspach jest całkowicie nieprzewidywalna: w ciągu jednego dnia mogą przeplatać się słoneczne chwile z ulewnymi opadami i wiatrami. To jednak też sprawia, że szata roślinna jest tu niezmiernie bogata. Klimat pozwala m. in. na uprawę winorośli, a nawet herbaty. Szata roślinna i powulkaniczne krajobrazy z charakterystycznymi kalderami (jeziora wulkaniczne), fajas (płaskie pola u stóp klifów), nadoceanicznymi klifami, wodospadami, gejzerami i wodami geotermalnymi sprawiają, że urok wysp jest jedyny w swoim rodzaju. Przy okazji: najwyższy szczyt Portugalii znajduje się nie na kontynencie, ale tu na wyspie Pico i osiąga wysokość 2351 m zaczynając się od poziomu morza. Archipelag powstał w wyniku procesów tektonicznych i jest położony na tzw. Grzbiecie Atlantyckim, w obrębie trzech płyt tektonicznych: euroazjatyckiej i afrykańskiej na wschodzie i północnoatlantyckiej na zachodzie (wyspy Flores i Corvo). Liczne erupcje wulkaniczne (ostatnia w 1957 r. na Faial) i trzęsienia ziemi kształtowały wyspy i formowały uskoki tektoniczne . A może to tu gdzieś znajdowała się mityczna Atlantyda? Może Azory, zagubione gdzieś na Atlantyku są jej pozostałością? W poszukiwaniu zatem owej Atlantydy wybieramy się na Azory. Wybieramy się, to jest Maria i Tomasz. Słowo Atlantyda użyte w tytule bloga jest pewną przenośnią. Wiemy jednak, że wśród bezkresu Atlantyku odnajdziemy zagubioną tam przepiękną krainę. Smaku naszej wyprawie dodaje fakt, że wybieramy się tam w okresie okołopandemicznym związanym z COVID-19. Odkrywanie Azorów będzie wiązało się zatem równolegle z odkrywaniem nowej okołopandemicznej rzeczywistości połączonej z wszelakimi niedogodnościami i restrykcjami. Zresztą pandemia w historii naszego zdobywania Azorów ma tu istotne znaczenie. Nasza miłość do Azorów zakiełkowała już dawno, a ponad rok temu zapadła decyzja o wyjeździe. Wszystko już było zapięte na ostatni guzik: samoloty zabookowane, rezerwację hoteli poczynione i... pandemia przerwała wszystko. Większość rezerwacji udało się anulować. Jedyny problem stanowiły azorskie linie lotnicze SATA. Anulowanie bowiem biletów wiązało się z dużą stratą. Wyjściem było zakupienie voucherów na loty z terminem realizacji do czerwca 2021. Cóż, pomyśleliśmy sobie, co się odwlecze to nie uciecze: pandemia minie szybko i polecimy na Azory za rok. Były to złudne nadzieje. Pandemia nie odpuszczała. Jeszcze z końcem kwietnia tego roku, że względu na konieczność kwarantanny, podróż na Azory była praktycznie niemożliwa. Obostrzenia zaczęły się jednak luzować, i pomimo że nadal istnieje konieczność pobierania wymazów profilaktycznych w kierunku COVID-19 przed podróżą (a i też co 6 dni w czasie pobytu na Azorach) decyzja mogła być tyło jedna: jedziemy. Od nowa zaczęło się szybkie planowanie i bookowanie. Udało się. Jeszcze tylko wymaz (oby ujemny, ale nie może być inaczej), zarejestrowanie się na stronie instytucji zdrowia Azorów i... w drogę! Zamierzamy odwiedzić 5 z dziewięciu wysp azorskich: Faial, Pico, Terceira, Flores i Sao Miguel. Udamy się tam poprzez Lizbonę (Lufthansa z Krakowa z międzylądowaniem we Frankfurcie), gdzie po krótkim pobycie w stolicy Portugalii, zdobywanie kolejnych wysp zawdzięczać będziemy azorskim liniom lotniczym SATA. Czego nam trzeba życzyć? Przede wszystkim dziewięciu pomyślnych startów i lądowań (bo tyle ich w sumie będzie!), stopy wody pod kilem (bo przeprawa morska też będzie), gumowych słupów przydrożnych (chyba ich tam nie ma), bo po wyspach poruszać się będziemy samochodami, braku odcisków na stopach, bo zamierzamy dużo zwiedzać pieszo, no i wielu wrażeń. Skoro Azory wchodzą w skład Makaronezji (gr. Makaroi Nesoi - wyspy szczęśliwe), niech będą dla nas szczęśliwe. Zatem: do zobaczenia na naszej trasie!



Nie mogę się już doczekać relacji z tych „Hawajów Europy” :)
OdpowiedzUsuń