niedziela, 30 maja 2021

Lizbona

Nawiązując do wczorajszego posta, coś niecoś jeszcze o obostrzeniach pandemicznych, tym razem dotyczących hotelu. Zatrzymalismy się w Lisbonie w przylotniskowym hotelu TRYP Lisboa Aeroporto że względu na późną 
porę przylotu i dalszy lot nazajutrz. 


Hotel dostosował się do wymagań pandemicznych: zdezynfekowane i zabezpieczone, jakby po dokonanej zbrodni, przez policję pokoje, 


pomiary temperatury przy wejściu, lmit 2 osób w windzie, zdezynfekowane sztućce podczas śniadania i wymóg nabierania sobie potraw że szwedzkiego stołu w rękawiczkach.





Dopolodniowy czas, przed odlotem na Azory, zdecydowaliśmy wypełnić zwiedzaniem Lizbony. Jako, że pod koniec podróży jeszcze do niej powrócimy, dziś postanowiliśmy (również uwzględniając normy czasowe) skoncentrować się na Alfamie, położonej na wzgórzu starej dzielnicy Lizbony. Byliśmy tam około 9:00, co zważywszy, że to niedziela, zastaliśmy tam wyjątkowa ciszę i prawie brak ruchu, co niewątpliwie dodawało jeszcze uroku. Ruch wzmagał się w kolejnych godzinach, ale i tak nie był duży. Zaczelismy od placu do Comercio i nadbrzeża Tagu, rozkoszując się rozległymi widokami o poranku.
 


Dalej zachwycaliśmy się pięknymi drzwiami w stylu manuelinskim kosciola Niepokalanego poczęcia NMP. 


Potem była wysadzana niby  diamentami Casa dos Bicos, 


kościół Św. Antoniego i Katedra (niestety zamknięte). 



Dalej mozolnie brnąc w górę (a było coraz goręcej) doszliśmy do dwóch punktów widokowych : do S. Luzia i placu Porta do Sol. Na tym ostatnim do widoku dołączyliśmy kawę, soczek i ciastko. 








Idąc dalej w górę do zamku Św. Jerzego, w którym poza zwiedzeniem budowli fortyfikacyjnych była możliwość podziwiania całej panoramy miasta (wstęp oczywiście po dezynfekcji rąk i pomiarze temperatury). 











Manuel I, ten od stylu manuelinskiego




Schodzac w dół rozkoszowaliśmy się kamienicami wyłożonymi Azulejos i przepięknie kwitnącymi drzewami






Ponieważ czas naglił, udaliśmy się na lotnisko, na którym tak jak i wczoraj były tłumy ludzi. Odprawa przebiegła spawnie (oczywiście po okazaniu wyniku testu covidowego), potem dość długie poszukiwanie Gate i równie długi przejazd do samolotu na płycie lotniska. Nasz SATA Airlines Airbus A320 już na nas oczekiwał. 


Po chwili wzbiliśmy się w niebo żegnając kontynent europejski. 







 


1 komentarz:

Lizbona na leniwo i powrót

Przyszedł ostatni dzień naszej podróży. Dziś nie planowalismy jakiegoś konkretnego zwiedzania. Po prostu dziś chcieliśmy się powłóczyć po Li...